Resource id #6 - wp 18 bielski batalion desantowo-szturmowy im. kpt. Ignacego Gazurka
top
Historia batalionu batalion Do pobrania batalion Linki batalion Poleć nas batalion Dodaj do ulubionych batalion English version Batalion
Wydarzenia
Aktualności
Napisali o nas
Kto jest kto
Wyposażenie
Kontakt
Przetargi
batalion

gwiazda
18 batalion desantowo
- szturmowy

batalionem dla ludzi honoru, o wysokim morale, odważnych, mężnych, pragnących podnosić wiedzę i kwalifikacje, gotowych do poświęceń dla zapewnienia światowego spokoju.
aktualnosci
batalion
batalion

 

Wieści z Afganistanu

Autor: Jacek Matuszak, kpr. Anita Skowron


W cieniu burki


Typowy obrazek rodzajowy z Afganistanu najczęściej kojarzony z tym krajem to kobieta w burce podążająca krok za swoim opiekunem – mężem, ojcem lub bratem. Inne skojarzenie to rodzina złożona z pana domu oraz od jednej do czterech żon. W naszej europejskiej kulturze wydaje się to niedopuszczalne. Ale tu sprawy wyglądają nieco inaczej.

Noszenie burki przez kobiety to z jednej strony utrudnienie i ograniczenie ich swobody. Z drugiej jednak strony uzasadnieniem takiego postępowania bywa chęć uchronienia się od wzroku natrętnych mężczyzn, którzy w tym kraju potrafią być znacznie mniej subtelni, a wręcz natarczywi w stosunku do tych pań, które są atrakcyjne. Kwestia liczby żon też ma swoje uzasadnienie kulturowe i religijne. Koran zezwala mężczyźnie na zaślubienie więcej niż jednej kobiety. Nakłada jednak na niego obowiązek, że musi sprawiedliwie i jednakowo traktować wszystkie swoje wybranki.

Mimo tych wszystkich różnic, które są akceptowane w tym kręgu kulturowym pozycja kobiety w społeczeństwie jest dużo słabsza niż mężczyzny. Zaledwie kilka kobiet zasiada w parlamencie, niewiele z nich znajduje miejsce w radach prowincji. Na przykładzie prowincji Ghazni można zauważyć, że tylko dwie panie sprawują funkcję dyrektora departamentu. Jest to Shukria Wali – dyrektor Departamentu ds. Kobiet oraz dr Zia Gul – Dyrektor Departamentu Zdrowia.

To z inicjatywy pierwszej z nich polski Zespół Specjalistów działający w ramach Zespołu Odbudowy Prowincji Ghazni zdecydował się na realizację projektu nazwanego „Park dla kobiet”. Idea ta spotkała się z poparciem ze strony gubernatora prowincji dr. Mohammada Usmana Usmaniego oraz władz centralnych w Kabulu.

- Naszym celem nie jest narzucanie europejskich standardów w kraju muzułmańskim. Chcemy jednak doprowadzić do tego, by w stolicy prowincji kobiety, które tu mieszkają znalazły miejsce, w którym mogłyby czuć się swobodnie – opowiada pomysłodawca i koordynator projektu Jacek Mrowiński. W założeniu w ciągu najbliższych dwóch lat w Ghazni powstanie park dla kobiet, na terenie którego będą one mogły nie tylko odpocząć, ale także znaleźć pomoc lekarską czy psychologiczną, zrobić zakupy w sklepach tylko dla kobiet.

Jak przekonuje Jacek Mrowiński takie rozwiązanie już w Afganistanie sprawdzano i zostało ono dobrze przyjęte. – Na początku XX wieku ówczesny władca Habibullah stworzył taki park dla swoich żon. Z czasem otwarto go także dla innych kobiet. Idea ta sprawdzała się aż do czasów Talibów, kiedy to parki zamknięto. Obecnie większość z nich to nieużytki. Ale taki właśnie park działa w Kabulu i to przekonało mnie do słuszności i trafności tego projektu – wyjaśnia Jacek Mrowiński.

Dodatkową zachętę stanowił fakt, że także władze afgańskie na różnym szczeblu odniosły się do tej inwestycji bardzo przychylnie. Obecnie budowa tego parku zajmuje jedno z czołowych miejsc na liście projektów, które mają być w Ghazni zrealizowane do roku 2013, kiedy to stolica prowincji stanie się też światowym centrum świata Islamu. Wszystkie te argumenty spowodowały, że także polskie MSZ, które finansuje projekty pomocowe realizowane przez polski Zespół Specjalistów, wyraziło zgodę na podjęcie prac przy tym projekcie.

W tym roku na terenie przyszłego parku zrealizowana zostanie pierwsza część prac. Obejmuje ona wygrodzenie całego terenu, wykopanie studni oraz zakup i zainstalowanie generatora, który posłuży do zasilania systemu nawadniającego. Ponadto wykonawca przygotuje teren pod zasiew traw i kwiatów. – Docelowo chcemy by w ciągu dwóch lat ten teren się zazielenił, a pomiędzy alejkami stanęły nie tylko ławki i huśtawki dla dzieci, ale też pawilony sklepowe. Strona afgańska zadeklarowała, że na terenie parku wybuduje centrum edukacyjne, a docelowo znajdzie się tam też miejsce na ośrodek pomocy kobietom byłym więźniarkom i kobietom dyskryminowanym oraz biblioteka i sala gimnastyczna – wyjaśnia koncepcję zagospodarowania terenu pomysłodawca projektu.

Ten park nie tylko wpłynie na upiększenie tej części miasta, ale ma stać się też miejscem, gdzie przebywać będą matki z dziećmi. Tutaj mają znaleźć pomoc lekarską i psychologiczną w razie potrzeby oraz uzyskać wiedzę na temat przysługujących im praw. – Jako prawnik z niepokojem obserwuję za jak błahe przewinienia, które w naszej kulturze takimi nawet nie są kobiety mogą trafić do więzienia nawet na kilka lat. Przykładem może być los jednej z osadzonych, która odsiaduje kilkuletni wyrok za to, że poślubiła mężczyznę niezgodnie z wolą rodziny. Dlatego m.in. na terenie parku ma być ośrodek pomagający takim właśnie kobietom – dodaje Jacek Mrowiński.

Prace na terenie parku zakończą się prawdopodobnie do końca 2010 roku. Będzie więc czas na to, by sprawdzić przed rokiem 2013 czy ta idea się sprawdziła i być może przyjmie się też w innych dystryktach prowincji Ghazni i innych prowincjach Afganistanu. Już dziś można jednak powiedzieć, że pomysł jest trafiony bowiem w jego realizację angażuje się coraz więcej podmiotów, a kobiety – które mają na tym skorzystać – coraz częściej dopytują się o termin zakończenia inwestycji. Jest więc duża szansa na to, że idea ta znajdzie swoje stałe miejsce w świadomości mieszkańców prowincji Ghazni, która będzie drugim po Kabulu miejscem, w którym kobiety znajdą miejsce stworzone tylko i wyłącznie z myślą o nich. Być może dzięki temu z czasem cień burki nie będzie już tak obezwładniająco-paraliżujący.






Artyleria w FOB Warrior

„Przygotuj się do odebrania meldunku Call for Fire” – ODBIÓR
„Jestem gotów – ODBIÓR”
„Moje położenie…, Azymut:.., Odległość do celu:.., przygotuj się do prowadzenia ognia…” – tak artylerzyści z bazy WARRIOR przyjmują wezwanie z pola walki i prośbę o ogień artylerii.

Grupa Wsparcia Ogniowego Zgrupowania Bojowego „BRAVO” w Afganistanie posiada środki ogniowe rozmieszczone w trzech bazach wykonując zadania wsparcia ogniowego. Zasadniczy skład GWO tworzy element z 1 Mazurskiej Brygady Artylerii. Ponadto istotną częścią sił są także artylerzyści z 18 bielskiego batalionu desantowo – szturmowego.

„W warunkach w jakich działamy najważniejsze jest stworzenie zgranego zespołu. Zespołu, w którym wszyscy mogą na siebie liczyć i wzajemnie wspierać. Dotyczy to wykonywania zadań bojowych, jak i codziennego życia. Wcześniej nie miałem okazji pracować z żołnierzami 18 batalionu zatem miałem lekkie obawy czy nie pojawią się problemy w zbudowaniu takich relacji między żołnierzami w podległej mi sekcji. Teraz po ponad 4 miesiącach służby w Afganistanie mogę z całą pewnością stwierdzić, że żołnierze z 18-stki są nie tylko skutecznymi profesjonalistami, ale również dobrymi kolegami, którzy bez problemów zgrali się z żołnierzami 1 MBA” mówi kpt. Marcin Echta.

Żołnierze V zmiany GWO doświadczenia artyleryjskie zdobywali na poprzednich misjach między innymi na II, III i X zmianie w Iraku oraz I i III zmianie w Afganistanie. Poszczególni funkcyjni nabyli tam wiele cennych doświadczeń z zakresu rozpoznania artyleryjskiego oraz działalności ogniowej. Artylerię w wykonywaniu zadań uzupełnia również system rozpoznania, kierowania ogniem oraz łączności. Służy on do precyzyjnego wykrycia przeciwnika, określenia dokładnych nastaw do strzelania oraz wykonaniu terminowego i skutecznego ognia. Dowódcą GWO jest mjr Tomasz Filipski, na co dzień dowódca 7 baterii artylerii rakietowej w Węgorzewie, szefem sekcji kierowania ogniem jest kpt. Marcin Echta. Dowódcą plutonu ogniowego jest por. Przemysław Pankowski.

Przed wylotem do Afganistanu, żołnierze z grupy wsparcia przeszli trudne i wymagające szkolenia na poligonach w Bemowie Piskim, Wędrzynie i Żaganiu. Na Ośrodku Szkolenia Poligonowego w Bemowie Piskim artylerzyści wykonywali strzelania amunicją bojową zarówno w dzień, jak i w warunkach ograniczonej widoczności, ściśle uwzględniając przy tym wymagane normy czasowe. „Już w trakcie poligonów mieliśmy namiastkę tego co spotka nas tu na misji w Azji. Podobne procedury, prowadzenie Treningów Kierowania Ogniem (Fire Mission) i współpraca między ludźmi bardzo odzwierciedlały sytuację, która tutaj panuje. Jedynym czynnikiem, który pojawił się dopiero w rejonie odpowiedzialności jest stres, ale on wpływa na jeszcze dokładniejsze wykonywanie zadań, które do nas należą” mówi sierż. Tomasz Maj. Z uwagi na charakter działań przeciwnika w Afganistanie należy być świetnie przygotowanym do natychmiastowego otwarcia ognia również w nocy. Ponadto ćwiczono wykonywanie zadań ogniowych w warunkach stresu i zmęczenia fizycznego. Zgrupowania poligonowe w Wędrzynie i Żaganiu miały na celu zgranie bojowe artylerzystów z pododdziałami 18 batalionu desantowo – szturmowego. W trakcie poligonów wielokrotnie ćwiczono wykonywanie zadań ogniowych w ramach realizacji procedur wezwania ognia z pola walki (ang. Call For Fire – CFF) oraz odpowiedzi ogniowej (ang. Counter Fire – CF). Jak pokazały późniejsze strzelania wytężona praca i włożony wkład żołnierzy podczas szkolenia nie poszły na marne.

Na teatrze działań w polskiej strefie odpowiedzialności w Afganistanie, żołnierze GWO wykonują liczne i odpowiedzialne zadania. Najważniejsze z nich to wsparcie ogniowe pododdziałów wojsk własnych w trakcie prowadzenia działań oraz stałe wsparcie systemu ochrony bazy (ang. Force Protection). Zasięg 152 mm dział pozwala „panować” na znacznym obszarze pola walki. W celu doskonalenia własnych umiejętności strzeleckich, jak również ćwiczeniu przez patrol wezwania ognia z pola walki, na porządku dziennym są treningi ogniowe ze strzelaniem amunicją bojową (ang. Fire Mission) oraz treningi prowadzone na środkach łączności (ang. Dry Fire Mission). Jak pokazały liczne strzelania, Afganistan jest terenem nie sprzyjającym wykonywaniu zadań ogniowych artylerii. Niskie ciśnienie, duża wysokość nad poziomem morza oraz stale zmieniające się porywy wiatru znacznie wpływają na tor lotu pocisku, powodując uchylenia wybuchu od celu. Na szczęście profesjonalizm i doskonałe wyszkolenie obsługi stacji meteorologicznej Bar dowodzonej przez sierż. Tomasza Maja zapewnia dokładne i terminowe pomiary warunków atmosferycznych, czego wynikiem jest precyzyjny ogień. Zwarzywszy na fakt częstych ostrzałów rakietowych bazy, GWO jest w 24 godzinnej gotowości do natychmiastowego otwarcia ognia w procedurze przeciwuderzenia ogniem do przeciwnika (ang. Counter Fire). W momencie wykrycia przeciwnika przez funkcyjnych z obsługi stacji radiolokacyjnej, której dowódcą jest sierż. Marek Stroczyński, pluton ogniowy potrafi natychmiast odpowiedzieć ogniem. Teren wokół bazy WARRIOR otoczony jest okolicznymi wioskami dlatego wszystkie strzelania bojowe prowadzone są w bezpiecznych odległościach od terenów zabudowanych, z zachowaniem wymaganych procedur oraz warunków i przepisów bezpieczeństwa. Na teatrze działań GWO do strzelań nocnych wykorzystuje także rakietowe pociski oświetlające FLG. Poza zadaniami wynikającymi z podstawowych obowiązków, żołnierze GWO dodatkowo pełnią służby na wieżach, bramie wjazdowej i posterunku obserwacyjnym w rejonie bazy.

Czy „artyleria jest bogiem wojny”? Na to pytanie wszyscy artylerzyści zgodnie twierdzą, że choć każdy rodzaj wojsk stanowi nieodłączny i niezwykle ważny element to artyleria jest dodatkowo niezwykle widowiskowa. Mjr Filipski mówi: „zważywszy na zagrożenie, które jest bardzo duże zwłaszcza tutaj w Afganistanie, dolot samolotu lub zebranie QFR-u zajmuje znacznie więcej czasu niż osiągnięcie przez nas gotowości. W razie konieczności my jesteśmy na swoich stanowiskach w przeciągu kilkudziesięciu sekund, a nawet szybciej. Patrząc na to z tej strony, mnie jako żołnierzowi służącemu od lat w artylerii nasuwa się chęć potwierdzenia i przytaknięcia, że w czasie wojny jesteśmy naprawdę bardzo ważni”.

Każda doba artylerzystów z GWO polega przede wszystkim na utrzymywaniu ciągłej gotowości do strzelania. Dzień artylerzystów rozpoczyna się około 4.30-5.00 nad ranem. Czasami długie oczekiwanie w dziale, gdzie temperatura dochodzi do 55 stopni Celsjusza jest trudne, jednak funkcyjni działa to żołnierze doświadczeni i potrafią się z tym uporać. Na pytanie czy służba w plutonie ogniowym to duże obciążenie psychiczne dowódca plutonu ogniowego por. Przemysław Pankowski odpowiada: „do działania w sytuacjach stresowych jesteśmy przyzwyczajeni, to nasza praca więc już nie zwracamy na to uwagi. W tych warunkach większym utrudnieniem staje się zmęczenie fizyczne żołnierzy. Służba na dziale wymaga wbrew pozorom dużej kondycji fizycznej”. Żołnierze GWO to jedni z nielicznych, którzy po ostrzale rakietowym lub ogłoszeniu alarmu schronowego zawsze pozostają na stanowiskach w gotowości do działania. Jak twierdzi jeden z artylerzystów dowódca działa sierż. Stanisław Klein „ to oczywiste, że w sytuacjach zagrożenia lub bezpośrednio po ataku na bazę nie możemy udać się do schronów. Podczas strzelania każde ogniwo jest niezbędne do wykonania zadania. Jeśli Dowódca wyda komendę do otwarcia ognia, musimy natychmiast reagować”.

Zadziwiająca jest precyzja z jaką odbywają się strzelania. Artylerzyści z WARRIORA mogą pochwalić się niebywałą celnością. Dotychczas przeprowadzone strzelania odbywały się zawsze na ocenę 5.0. Na pytanie, co żołnierze GWO robią w wolnym czasie st. szer. Tomasz Lewczuk mówi: „najczęściej w wolnym czasie relaksujemy się ćwicząc na siłowni lub biegając. Mamy tu w Warriorze kanion wokół, którego biegamy. Poza tym, jak wszyscy, dużo czasu poświęcamy na kontakt z rodzinami w kraju. Pozwala nam to choć na chwilę zapomnieć, że jesteśmy w rejonie dużego zagrożenia.”

Artylerzyści zakwaterowani są na terenie bazy Warrior w miejscu nazwanym „Rancho Danuty”. Nazwę tą prawdopodobnie wymyślili żołnierze z IV zmiany i wywodzi się od nazwy najważniejszego środka ogniowego armato-haubicy 152 mm DANA. Rancho jest wyjątkowym miejscem, oddzielonym od głównej części bazy strumieniem z maleńkim wodospadem wzbudzającym ogromne zainteresowanie wśród odwiedzających FOB. Stanowi jedno z niewielu miejsc, gdzie można odpocząć, zrelaksować się i odprężyć co jest ogromnie ważne w trakcie realizacji zadań na misji.